LublinLublin4All

Bazylika i klasztor OO. Dominikanów

Bez względu jednak na konkretną datę, Dominikanie stanowili od samego początku niezwykle ważny element, ponieważ zakonnicy byli w owych czasach świetnie wykształceni, znali łacinę, a także często podróżowali po świecie. Ich znaczenie w mieście zdecydowanie wzrosło w wieku XIV, kiedy przy klasztorze stanął wielki, murowany kościół, w wiekach późniejszych dodatkowo znacznie powiększony, dotrzeć do niego można było wówczas oraz dziś, idąc od strony Rynku Staromiejskiego, piękną ulicą Złotą.

Przybycie dominikanów do Lublina datuje się na lata trzydzieste XIII wieku, natomiast budowę murowanych obiektów klasztornych na drugie ćwierćwiecze XIV wieku. Pierwsze budynki zakonu dominikanów były wykonane z drewna. Na ich miejscu, po 1342 roku, powstały gotyckie w formie, murowane budowle kościoła i klasztoru. Po pożarze w 1575 roku, który zniszczył doszczętnie kompleks kościelno-klasztorny, budynki zostały przebudowane w stylu renesansowym przez architekta Rudolfa Negroniego. Jemu przypisuje się projekt i wykonanie wystroju architektonicznego pierwszego piętra klasztoru oraz remont gotyckiego refektarza ze sklepieniem palmowym na parterze. Ponadto do celów użytkowych zostały przystosowane piwnice klasztorne.

Ożywienie ruchu pielgrzymkowego do kościoła św. Stanisława nastąpiło po umieszczeniu w placówce dominikańskiej jednej z trzech największych na świecie relikwii Drzewa Krzyża Świętego. Według Jana Długosza wydarzyło się to w 1333 roku. Autor łączył to wydarzenie z okresem panowania Kazimierza Wielkiego. Podczas wielkiego pożaru miasta w 1575 r. zniszczeniu uległ również kościół dominikanów. Odbudowano go w stylu renesansowym, wzbogacając w kolejnych wiekach o jedenaście kaplic, wśród których na szczególną uwagę zasługuje barokowa kaplica Tyszkiewiczów.

W 1819 r. omal nie doszło do rozebrania kościoła, zaczęły pękać mury i konieczne było zasypanie piwnic północnych kaplic. Zgromadzone w nich pochówki fundatorów przeniesiono wówczas do krypty pod kaplicą Tyszkiewiczów, tworząc tu swoistą nekropolię. Okazało się jednak, że jej fundamenty również są popękane, dlatego, by uniemożliwić władzom kontrolę stanu technicznego budowli i zapobiec ewentualnemu nakazowi rozebrania świątyni, jedyne wejście do krypty zamurowano. Dopiero w 1994 r. podczas prac zabezpieczających otwarto ją i obok innych pochówków, w niszy pod sklepieniem, odkryto ten najbardziej tajemniczy – szczątki biskupa Andrzeja. Do tego czasu, wobec braku dokumentów, postać tę uważano raczej za fikcyjną, stworzoną na potrzeby legendy. Znaleziono również trumnę ze szczątkami księcia Iwana Holszańskiego.

 

 

Świętokradztwo

Film rozpoczyna się symboliczną sceną sprzed 26 lat: anonimowy mieszkaniec lubelskiego Starego Miasta dowiaduje się o kradzieży relikwii z klasztoru dominikanów. Ma to miejsce podczas jego porannej modlitwy w domu. Z niedowierzaniem kręci gałką radia – informację o świętokradztwie słuchać w każdym serwisie informacyjnym. O zdarzeniu z nocy z 9 na 10 lutego 1991 r. opowiadają świadkowie tamtych zdarzeń: o. Waldemar szczegółowo opisuje tamten poranek, mówi m.in. o nieudolności śledczych, przesłuchaniach braci, o tym że on sam znalazł się w kręgu podejrzanych. Jest też prokurator pokazuje akta, opisuje szczegółowo wszystkie wątki śledztwa, podjęte czynności oraz uzasadnia dlaczego sprawa kradzieży relikwii po pewnym czasie została umorzona.

 

źródła tekstu i fotografii: